When Sex Becomes Work

 

Mariska Majoor, When Sex Becomes Work, Amsterdam 2015.

Mariska ma 53 lata, zmysłowe usta, piegi, burzę rudych włosów i do złudzenia przypomina kobietę z okładki swojej książki. Tylko że ta skąpaną w czerwieni, zmysłowo ubrana, siedząca w oknie postać, jest znacznie młodsza. Mogłaby być Mariską sprzed lat, gdy ta zaczynała pracę w dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie, kultowym Wallen.

Majoor miała wtedy 16 lat i była kompletnie nieświadoma tego, na co się pisze. Dziś z perspektywy czasu, żałuje wielu zachowań z młodości, ale – nie wyciągajcie pochopnych wniosków – nie trafiła do pracy z przymusu jako ofiara przemocy czy handlu ludźmi. Po prostu chciała sobie kupić rasowego psa a seks za pieniądze wydał jej się najlepszym sposobem zarobku. Podobnie jak w każdym innym zawodzie – o wyborze prostytucji jako źródła utrzymania decydują często zupełnie przypadkowe czynniki.

Jaka jest Twoja wymarzona praca?

Mariska polubiła tę pracę i została w niej ponad 20 lat, a dziś jako aktywistka i działaczka społeczna doradza kobietom, które wybrały podobną ścieżkę. Doradza – a nie odradza – bo pomimo wielu popełnionych błędów, traktuje seks-pracę jak każdą inną formę zarobku. Może nie taką, którą nastolatek znajdzie w kwestionariuszu zainteresowań zawodowych („Czy chciałbyś mieć stanowisko, które wymaga kontaktu z ludźmi przez cały dzień?”), ale na pewno taką, która ma swoje wady i zalety, wymaga wiedzy i pewnych predyspozycji, stwarza określone zawodowe ryzyka i wiąże się z konkretnymi zobowiązaniami wobec fiskusa. Gdy zaczynała, takich informacji było jak na lekarstwo, więc musiała uczyć się wszystkiego sama metodą prób i błędów. Np. w latach 80-tych – gdy zaczynała – nie używała kondomów. Świadomość AIDS i innych chorób przenoszonych drogą płciową była bardzo niska. Miała wiele szczęścia, ale dziś wolałaby ustrzec inne młode kobietyprzed niepotrzebnym ryzykiem. Tak właśnie narodził się pomysł przewodnika dla seks-pracownic.

W 30 krótkich rozdziałach zawarła podstawowe informacje na temat fachu: zasady bezpieczeństwa, formy świadczenia usług, charakterystykę zawodu, porady dotyczące obchodzenia się z trudnym klientem, rodziną czy znajomymi, a przede wszystkim lekcję własnej godności. Majoor w rozbrajający sposób argumentuje: „W tej branży niemożliwe jest posiadanie szefa, niezależnie jak zorganizowana jest praca. Jeśli chodzi o twoje ciało, tylko ty jesteś szefem!”. I właśnie takie podejście wydaje się właściwym punktem wyjścia, argumentem w dyskusjach z pracodawcą czy wartością, wedle której osoba pracująca seksualnie mebluje sobie głowę.

Czy lubisz pracować z ciałem?

Bycie szefową własnego ciała wiąże się również z odpowiedzialnością, by nie liczyć na innych, jeśli chodzi o własny dobrostan. Dlatego warto pomyśleć nie tylko o kilku lekcjach samoobrony, ale szczegółowo przemyśleć kluczowe sprawy, jakie mają wpływ na dobro pracującej osoby jak:

  • powody wejścia w branżę (czy nie wyrządzamy sobie jeszcze większej krzywdy? czy ta praca faktycznie każdemu odpowiada?);
  • alibi na czas seks-pracy;
  • plany na przyszłość w związku z luką w cv (3-10 lat);
  • związki emocjonalne a praca seksualna;
  • ochrona anonimowości;
  • powody wyjścia z branży (czy nie nazbyt rychłe? czy zabezpieczona została przyszłość?).

To właśnie takie kwestie mają paradoksalnie większy wpływ na życie seks-workerek niż coraz rzadsze sytuacje realnej przemocy. W książce Majoor znajdziemy również szereg informacji specyficznych dla prawa holenderskiego. Od kwestii, gdzie zarejestrować własną działalność gospodarczą, jakich licencji wymaga magistrat czy jaką formę zatrudnienia wybrać, po odpowiedź na pytanie, czy prezerwatywy albo seksualną bieliznę można sobie wpisać w koszta prowadzenia firmy?

Koniec historii

Obserwując jak działa model niderlandzki, w którym praca seksualna jest zalegalizowana, pracownice mogą liczyć nie tylko na ochronę ze strony państwa, a także w sposób elastyczny rozliczać się z urzędem skarbowym, można pomyśleć, że oto kapitalizm liberalny osiągnął swój punkt kulminacyjny. Dyskusja z poziomu moralnego upadku przeniosła się na poziom paragonów za seks na potrzeby rozliczenia z fiskusem, a „panienka spod latarni” zamieniła w przedsiębiorczynię, która wynajmuje lokal z witryną na potrzeby własnego biznesu. Czy nastąpił koniec historii?

Niekoniecznie – największą współczesną bolączką prostytucji nie jest problem kryminalizacji branży czy przemocy ze strony alfonsów lub klientów, ale – społeczna stygma. Dlatego drugim powodem, dla którego Majoor napisała tę książkę, była chęć wyjaśnienia kluczowych nieporozumień, jakie narosły wobec branży. Dyskryminacja, nawet w liberalnej obyczajowo Holandii, ma się wciąż dobrze. A pomimo pozorów dużej swobody i progresywności obyczajowej, ciemne chmury zbierają się nad pracą seksualną i jej pracownicami.

Unia Europejska coraz bardziej skłania się do tzw. modelu szwedzkiego, penalizującego korzystanie z usług seksualnych i nakładającego kary na klientów prostytucji. W różnych holenderskich miastach zamykane są kolejne ulice czerwonych latarni, a działalność witrym jest znacznie ograniczana. Z kolei Femke Halsema, burmistrz Amsterdamu, skłania się do historycznego gestu wyprowadzenia dzielnicy czerwonych latarni ze starówki na obrzeża miasta. Teoretycznie chodzi o zabezpieczenie interesów seks-workerek, które pracując w oknach, narażone są na wrogie spojrzenia i zachowania turystów. Praktycznie jednak – same seks-workerki są przeciwne takiemu rozwiązaniu, narzuconemu przez magistrat. Jaki model wygra? Czas pokaże.

 

  • Mariska Majoor używa zamiennie terminów seks-praca i prostytucja, a także pracownice seksualne i prostytutki.
  • W książce mowa jest również o męskich i transeksualnych pracownikach seks-branży, niemniej ze względu na proporcje dominującym rodzajnikiem jest żeński.

Dodaj komentarz

*

Za dużo tekstu?Więcej obrazków znajdziesz na Facebooku