Top 10 metafor Fanny Hill

Na początku II tomu Fanny skarży się swojej powierniczce: „Nie da się w tej materii uciec od powtarzania niemal tych samych obrazów, tych samych metafor i fraz, co przyczynia się tylko do dalszego wzmożenia niesmaku wywoływanego słowami RADOŚĆ, ŻAR, UNIESIENIE, EKSTAZA i podobnymi żałosnymi terminami tak przynależnymi i tak niezbędnymi w PRAKTYKOWANIU ROZKOSZY, które rozkosz ową jeno pospolitują i spłaszczają, odbierając jej stosowną moc (…)”. Z jednej strony pobrzękuje tu odwieczny problem pornografii – ten sam temat i wyczerpanie środków. Z drugiej czuć kokieterię, bowiem Cleland nie ma sobie równych jeśli chodzi o zaprzęgnięcie na swoje potrzeby całego arsenału metafor. Poniżej przedstawiam ich subiektywny ranking w tłumaczeniu Joanny Środy.

Czytaj dalej