„Fanny Hill” Johna Clelanda

Około roku 1730 niespełna 20-letni John Cleland założył się z ze znajomym Jamesem Boswellem, że napisze powieść erotyczną, w której nie pojawi się żadne wulgarne słowo. Przebywał wtedy w Bombaju w ramach Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej i najwyraźniej się nudził, bowiem szybko stworzył pierwszy szkic. Ostateczną wersję ukończył dopiero w latach 1747-48, gdy za długi odsiadywał wyrok kilkunastu miesięcy więzienia. To właśnie tam narodziła się „Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany” – pierwsza powieść pornograficzna w języku angielskim. Tuż po wydaniu książka niemal natychmiast została oskarżona o obrazę moralności i przez ponad 2 stulecia była oficjalnie blokowana przez cenzurę, funkcjonując na czarnym rynku lub w innych wersjach językowych aż do kultowego wyroku sądu amerykańskiego w 1963 roku, który zezwolił na druk klasyki pornografii.

Czytaj dalej

Top 10 metafor Fanny Hill

Na początku II tomu Fanny skarży się swojej powierniczce: „Nie da się w tej materii uciec od powtarzania niemal tych samych obrazów, tych samych metafor i fraz, co przyczynia się tylko do dalszego wzmożenia niesmaku wywoływanego słowami RADOŚĆ, ŻAR, UNIESIENIE, EKSTAZA i podobnymi żałosnymi terminami tak przynależnymi i tak niezbędnymi w PRAKTYKOWANIU ROZKOSZY, które rozkosz ową jeno pospolitują i spłaszczają, odbierając jej stosowną moc (…)”. Z jednej strony pobrzękuje tu odwieczny problem pornografii – ten sam temat i wyczerpanie środków. Z drugiej czuć kokieterię, bowiem Cleland nie ma sobie równych jeśli chodzi o zaprzęgnięcie na swoje potrzeby całego arsenału metafor. Poniżej przedstawiam ich subiektywny ranking w tłumaczeniu Joanny Środy.

Czytaj dalej

Fanny Hill versus Fanny Chłostka-Jones

Czy feministki lubią „Fanny Hill” Johna Clelanda? Bywa różnie wśród różnych feministek (Nancy Miller nie propsuje, Gloria Stainem mogłaby dać lajka), bywa różnie u jednej pojedynczej feministki – Eriki Jong. Bo jak potraktować jej wstęp do jednego z pierwszych legalnych wydań „Fanny” z 1978 roku, gdzie pisała z zachwytem o „zdrowym i ożywczym podejściu do miłości fizycznej” i jej własne późniejsze o 2 lata dzieło „Fanny, czyli Historia Prawdziwa Przygód Fanny Chłostki-Jones”, w którym – jak sam tytuł wskazuje – rości sobie prawo do opowiedzenia jedynej słusznej wersji przygód słynnej Frances, ale również zniesławia wersję oryginalną i jej autora niewybrednymi słowy:

Czytaj dalej