Paulyanna. International Rent-boy

 

Paul Douglas Lovell, Paulyanna. International Rent-boy, 2013.

Znacie Pollyannę? Ta klasyczna powieść dla dziewcząt autorstwa Eleonor Parker ukazała się w 1913 roku, a jej tytułowa bohaterka – pogodna, ujmująca dziewuszka – zapisała się w kanonie literatury młodzieżowej. Równo wiek później światło ujrzała inna „Paulyanna” – wydana własnym sumptem historia męskiego escorta z Wielkiej Brytanii, dziełko cokolwiek niszowe, niemniej pod wieloma względami interesujące. „Paulyanną” nazwali Paula przyjaciele, dobrze znający jego optymistyczne, wręcz naiwne usposobienie do życia, ale też wyboistą drogę, jaką przeszedł. Bo tak jak dziewczeńska Pollyanna, ta dorosła musiała pokonać wiele przeciwności, by stać się tym, kim jest.

Od zera do hustlera

Paul Douglas Lovell urodził się w proletariackim regionie Wielkiej Brytanii – miejscu słynącym niegdyś z przemysłu, a w latach 80-tych niezwykle brutalnie doświadczonym przez rządy Thatcher. Chłopak, wychowywany przez samotnego ojca w gronie licznego rodzeństwa, wyrastał w skrajnej biedzie. Chłód emocjonalny, piętno patologicznej rodziny, brak pozytywnych wzorców i homoseksualizm poważnie nadszarpnęły jego poczucie wartości, a także zniwelowały i tak marne szanse na lepsze życie. Paul skończył szkołę średnią w wieku 16 lat jako pół-analfabeta i postanowił poszukać szczęścia w Londynie. Ciężka praca na zmywaku, od której tam zaczął, nie odmieniła jego życia, za to przypadkowo spotkany starszy mężczyzna, który zapłacił mu za krótki seks tyle, ile Paul zarabiał w tydzień – i owszem.

Tak zaczyna się opowieść formacyjna chłopaka, który dzięki pracy seksualnej wyrywa się ze skrajnej biedy i rusza w świat. Z przemysłowego Wolverhampton przenosi się do centrum Londynu, a następnie jako wyautowany gej, a zarazem utrzymanek hojnych suggar daddies zwiedza: Los Angeles, San Francisko, Key West na Florydzie, Ibizę i Amsterdam – kluczowe miejsca dla subkultury gejowskiej. To właśnie praca seksualna okazuje się szansą awansu dla homoseksualnego mężczyzny z klasy robotniczej.

Seks-przewodnik

Nie będę ukrywała – napisanie książki nie czyni z Lovella pisarza, a „Paulyanna” nie zapisze się w historii literatury jak choćby „Pollyanna”. Powieść jest rozwlekła, naszpikowana mało istotnymi detalami z życia bohatera (gdzie i z kim mieszkał, jak miał umeblowane mieszkanie, ile dojeżdżał do pracy, serio) i raczej rozczaruje osoby spragnione pikantnych pornograficznych detali. Kilka uwag o kształtach penisów klientów, wiosny nie czyni.

Te literackie braki można jednak potraktować jako atut. Trzeba tylko pozbyć się złudzeń co do mięsistej natury tych zapisków i spojrzeć na książkę jako turystyczny przewodnik po świecie europejskich gejów na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Jesteście ciekawi jak wyglądały sauny w Amsterdamie – Lovell opisuje dokładną architekturę, a nawet miejsce, gdzie można nielegalnie zajarać jointa. Po co wybrać się do Key West albo jakie bary wybierać na Ibizie – wszystko zostało opisane nad wyraz wyczerpująco.

I jest to poniekąd ciekawe, bo podobnych świadectw mężczyzn świadczących usługi seksualne mamy niewiele. W przeciwieństwie do kobiet, które wyprodukowały setki dzienników i pamiętników, wspomnień i esejów na temat seks-pracy (weźmy np. Slutever, Jankę Szczęsną czy anonimowe polskie czarodziejki), bardzo mało wiemy, jak wyglądają kluczowe kwestie z męskiej perspektywy: bezpieczeństwo i przemoc seksualna, społeczny odbiór i stygma, zakres usług i negocjacje. Ja w każdym razie wiedziałam niewiele.

Seks-praca

W latach 80-tych, kiedy Paulyanna rozpoczyna pracę, funkcjonuje już drukowany przewodnik „Spartacus”, który informuje o dedykowanych i przyjaznych miejscówkach dla społeczności gejowskiej. Niemniej znalezienie seksualnego partnera a znalezienie klienta to nieco inne pary kaloszy. W przypadku kobiet sprawa była prosta – w każdym mieście taksówkarz był w stanie wskazać znajomą agencję albo ulicę, na której stoją panienki do towarzystwa. W przypadku pracowników seksualnych – nota bene zawodu równie starego – cały proceder był mniej zinstytucjonalizowany tak długo jak i homoseksualność pozostawała w szafie.

Paul musi więc metodą prób i błędów odkryć reguły rządzące tym światem. Poznać odpowiednie miejsca, wybrać właściwe ciuchy (bardziej ostentacyjne przykuwały uwagę innej klienteli niż ubiór smart casual), czy hasła wywoławcze (słowo „Biznes?” rzucane do mijających mężczyzn) – wszystko po to, by zostać rozpoznanym jako sex-worker, ale nie stać się ofiarą przemocy. Bo męska płeć nie broni przed oprawcami, a seksualnie uległy, dziewczęcy typ jak Paul, nigdy nie czuje się całkowicie bezpiecznie.

Seks-klasa

Dlatego Paulyanna starannie selekcjonuje klientów, dba o bezpieczeństwo, jednoznacznie stawia granice, na jaki seks się godzi (całkowitą uległość pozostawiając dla romantycznych relacji), unika sytuacji ryzykownych, jak np. anonimowy numer w saunie gejowskiej. Szybki seks dla przyjemności? Za darmo? Strata czasu i energii, Paul woli długotrwałe relacje ze starszymi mężczyznami. Poza tym trwa epidemia AIDS. Ale jego ostrożność nie tyle wynika z lęku co poczucia własnej godności. Może przemawia przez niego duma pracującego człowieka, typowa dla klasy robotniczej, z której wyrósł, a może – duma gejowska wszczepiona przez subkulturę, do której trafił? W każdym razie tak długo jak do niczego się nie zmusza, zachowuje poczucie kontroli i szacunku do samego siebie, seks-praca jest po prostu pracą.

Nie znajdziemy tu lamentów o samoupodleniu, winie i karze, grzechu i wstydzie, tak typowych dla polskich relacji o prostytucji i całego podgatunku pornografii. Nie spotkamy samonapędzającej się historii o upadku albo stygmie, która zaważyła na całym życiu. Przeciwnie – seks-praca staje się drogą awansu społecznego i prowadzi do happy endu. Na jednych z wakacji, Paul poznaje przystojnego młodego inżyniera ze Szwajcarii, dla którego rzuca stary fach i zamieszkuje w sielskiej wioseczce jak z reklamy Milki.

Bajka dla dorosłych

Paul lubi o sobie myśleć, że to dzięki swojemu usposobieniu i karmie odniósł sukces. Jak w bajce o Pollyannie – dzięki naiwności, optymistycznemu nastawieniu do życia, widzeniu jasnych stron w nawet najmroczniejszych momentach pokonał przeciwności losu. Ale życie to nie bajka, a dorosła Paulyanna posiada coś znacznie ważniejszego niż charakter – świadomość klasową. To właśnie ona uzmysławia jak podstawowe nierówności społeczne determinują życie i jak można je przezwyciężyć.

Paul różnicuje swoich klientów wedle warstwy, z której się wywodzą – od bardzo uprzejmych, pełnych szacunku i niewymagających ludzi jego pokroju, przez tych z warstwy średniej, którzy choć starają się nie wywyższać to już w samym staraniu wyznaczają pewną granicę, po rozpuszczonych bogaczy z wyższych warstw, którzy udzielają rad, jak żyć czy wprost szydzą z biedy. To ci ostatni najbardziej korzystają z życia, ale najmniej je znają. Sam – wywodząc się ze społecznych nizin, pozbawiony kapitału społecznego i w dodatku odstający od mainstreamu jako aktywny gej – pracuje nawet w chwilach błogiego zdawałoby się relaksu. Seks jest tego najwymowniejszym przykładem, ale dowodów jest znacznie więcej – każde wakacje, każde wyjście do klubu, każdy wolny wieczór to dla Paula okoliczność pracy. Szansa na podryw, opłacenie drinków czy kosztów podróży, praktycznie nigdy nie może być beztroski. Dopiero po wielu latach w zawodzie i osiągnięciu względnej stabilności finansowej – pozwoli sobie na prawdziwy, błogi odpoczynek, na prawdziwą miłosną relację i na prawdziwy dom. Na luksus. To nie będzie nagroda za dobre zachowanie, ale wynik ciężkiej pracy.

Dodaj komentarz

*

Za dużo tekstu?Więcej obrazków znajdziesz na Facebooku