Pan niepokorny: kulturowa historia penisa

David M. Friedman, A Mind of Its Own. A Cultural History of the Penis, New York 2001.
(istnieje polskie tłumaczenie książki: David M. Friedman, Pan niepokorny: kulturowa historia penisa, Muza, Warszawa 2003)

Historia przedstawiona w książce przypomina oscarowy film. Znajdziemy tu wszystko: seks, konflikt, tajemnicę i religię, bohaterów i złoczyńców, grube pieniądze i zaawansowane technologie, dramatyczne upadki i nieoczekiwane wzloty – a nawet śmierć. Z jedną zasadniczą różnicą – jej główny bohater za swoją kreację nie zdobędzie Oscara, jakkolwiek by na niego nie zasługiwał. Panie i panowie, mowa bowiem o penisie. To on jest głównym bohaterem „A Mind of Its Own”.

Of all the bodily organs only the penis forces man to confront such contradictions: something insistent yet reluctant, occasionally poetic, other times pathetic, a tool that creates but also destroys, a part of the body that of ten seems apart from the body.

Autor: Wojciech Ćwiertniewicz, źródło: http://www.artinfo.pl/pl/blog/relacje/wpisy/wojciech-cwiertniewicz-wystawa-malarstwa-krakow2/

Opowieść sięga czasów starożytnych cywilizacji, kiedy to mitologie próbowały wyjaśnić tajemnicę erekcji, i wiedzie przez gimnazjony Greków, lunapary Rzymian, mroki średniowiecza i przebłyski renesansu, fobie oświecenia i fetysze seksuologii, wreszcie sztandary feministek i szkiełka naukowców. Od świętego Augustyna do doktora Freuda, od Leonarda da Vinci (pierwszego naukowego badacza anatomii penisa) po Siergieja Woronowa (przeszczepiającego tkanki jąder małpy do jąder mężczyzny), od średniowiecznych wiedźm, uprawiających seks z diabłem po osiemnastowiecznych kastratów … z ogromną erudycją i filmową obrazowością prowadzi nas Friedman po zawiłych i fascynujących zmaganiach człowieka z najbardziej znaczącym członkiem jego ciała. A relacja ta – niezależnie czy ubóstwiana, demonizowana, medykalizowana czy upolityczniana – nigdy do prostych nie należała. Problemy rozmiaru, kontroli, impotencji i hiperpotencji, płodności i grzeszności, masturbacji, rasy i religii penisa to tylko niektóre zagadnienia, które definiowały stosunek mężczyzny i tworzonej przez niego kultury wobec najintymniejszej części swojego ciała. I jakkolwiek współczesny naukowy paradygmat i wynalazki w rodzaju Viagry rozwiązały większość bolączek – blisko 300-stronicowa obszerna książka pokazuje, że łatwo nie było.

Jak to się stało, że penis, któremu starożytni Sumerowie, Egipcjanie, Grecy i Rzymianie oddawali boską cześć i przedstawiali na licznych obrazach, stał się u zarania chrześcijaństwa narzędziem szatana i na wiele wieków zniknął jako temat sztuki? Dlaczego zwyciężyła koncepcja byłego grzesznika i przyszłego świętego Augustyna o grzesznej naturze seksualności, a nie np. biskupa Juliana z Eklanum albo Piotra Hiszpana, późniejszego papieża Jana XXI, twierdzących że ludzka natura i akt seksualny jako dzieła boże nie mogą być złe?

Autor: Wojciech Ćwiertniewicz, źródło: cwiertniewicz.republika.pl

Dlaczego jednocześnie aż do XVI wieku kardynał świeżo wybrany na papieża przed zatwierdzeniem wyboru przez kolegium kardynalskie, musiał zasiąść na tzw. ślepym tronie (sedia stercoraria), w którym znajdowała się dziura, pozwalająca zbadać jego genitalia i tym samym udowodnić męskość (eunuch nie mógł zasiąść na tronie Stolicy Piotrowej)? To jak to było z tym penisem (w książce rozumianym szerzej niż pojedynczy organ) – był świecki czy święty?

Niecałe dwa wieki później największymi celebrytami, zarazem najlepiej zarabiającymi i najbardziej pożądanymi przez kobiety oraz Stolicę Watykańską, okażą się właśnie kastraci – jak do tego doszło? Paradoksów w tej historii jest znacznie więcej – dwa kluczowe dotyczą rozmiaru (od greckiego uwielbienia dla małych członków przez kolonialną fascynację czarnym penisem i rasistowskie łączenie go ze zwierzęcą naturą czarnoskórych) oraz władzy (czy to mężczyzna włada penisem czy penis mężczyzną).

Often a man is asleep and it is awake” – he [Leonardo da Vinci – przyp. ES] wrote –  „and many times a man is awake and it is sleep. Many times man wants to use it, and it does not want to; many times it wants to and man forbids it”. There seems no doubt, da Vinci said, that the penis Has a mind of its own.

Autor: Wojciech Ćwiertniewicz, źródło: http://www.artinfo.pl/pl/blog/relacje/wpisy/wojciech-cwiertniewicz-wystawa-malarstwa-krakow2/

Odpowiedzi na nie Friedman szuka poprzez kolejne epoki. Jako współczesny penisolog (?) wprowadza własną periodyzację, by w jasny sposób pokazać jak zmieniały się konceptualizacje czy też narracje o penisie: faza religijna, naukowa, kolonialna, psychologiczna, ideologiczna i rozrywkowa. A następnie bierze pod lupę wybrane kulturowe fenomeny (grafiki Leonarda, kompleks kastracji Freuda, kolor skóry a potencja), i cegiełka po cegiełce buduje misterny fundament złożony z ówczesnego stanu wiedzy anatomicznej, potocznych przekonań, systemowych uwarunkowań i uznawanych wartości. W rezultacie dostajemy fascynującą historię idei, rzetelnie udokumentowaną aczkolwiek lekko podaną dzięki barwnym przykładom. Uświadamiamy sobie, że każdy pewnik (np. to że długość nosa nie ma związku z długością penisa, wzwód nie jest powodowany powietrzem, a plemniki nie zawierają w środku malutkich istot ludzkich), jakim dziś dysponujemy o męskim członku, był ideą, którą weryfikowano przez kilka a nawet kilkanaście wieków. Ideą, która przysporzyła przede wszystkim wiele cierpienia mężczyznom, ale i kobietom (kastracja na tle rasistowskim, palenie czarownic, eksperymenty na mężczyznach itp.), niemniej miała też swoje humorystyczne momenty.

Autor: Wojciech Ćwiertniewicz, źródło: http://www.artinfo.pl/pl/blog/relacje/wpisy/wojciech-cwiertniewicz-wystawa-malarstwa-krakow2/

Moim ulubionym jest niewątpliwie historia Antoniego van Leewenhoeka, znanego jako ojciec mikrobiologii. Otóż ten XVII-wieczny przedsiębiorca był tak zafascynowany możliwościami mikroskopu, że pod jego soczewki podtykał wszystko, co mu się nasunęło w ręce, łącznie ze swoją spermą. Wyobraźmy sobie rzeczywistość, w której nie istnieje coś takiego jak atom, zaledwie dwa lata wcześniej dostrzeżono bakterie, lecz wiedza na temat mikroorganizmów jest znikoma. Koncepcje dotyczące funkcjonowania ciała są przede wszystkim mechanistyczne. A nasz uczony dostrzega w swojej spermie … ruszające się plemniki. Zadanie jest o tyle trudniejsze, że chcąc rozpropagować swoje odkrycie, musi stanąć przed Francuską Akademią Nauk, a więc sławami pokroju Issaka Newtona i wyjaśnić, dlaczego badał spermę.

Reasumując, koncept Friedmana, by opowiedzieć historię penisa z perspektywy historycznie zmiennych soczewek, które za każdym razem inaczej ustawiały relację człowieka i członka, jest wyjątkowo płodny. Pozwala bowiem obalić z tronu dumnego fallusa – XX-wieczny symbol patriarchalizmu – i pokazać inne bardziej zmizerowane, cherlawe i słabowite wcielenia. A zamiast lęku, nienawiści czy niezdrowej fascynacji, wzbudzić sympatię do bohatera książki. Bohatera, który wbrew krytyce feministycznej czy kulturze maczo, wydaje się niezwykle poharatany przez historię, której koniec nie jest odtrąbiony jako triumf, ale raczej chwilowe zawieszenie broni. Biedny penis.

 

Ocena: 9/10

Dodaj komentarz

*