„Motory” Emila Zegadłowicza

Emil Zegadłowicz, Motory, Łódź 1981.

Motory” to seksualna biografia Cypriana Fałna, opowiadana w chwili, gdy przykuty do łóżka znajduje się na kilkumiesięcznej rekonwalescencji w szpitalu. Narrator znów wyznaje „wszystko”, oddając głos głównemu bohaterowi, ale tym razem seksualność przedstawia bez krytycznego nawiasu, tak jak robił to w Zmorach”. Zegadłowicz przekracza polską normę opowiadania, portretując dokładnie sceny seksu z niespotykaną wcześniej dokładnością i kontekstualnością opisów. Staje się socjopornografem polskiej rzeczywistości. Z mieszczańskiej sypialni zza nieszczelnych ścian dochodzą: „skrzypy, wyraźne ugniaty, sapania i piskliwe krzyczki-jęczki pani Broni”. Na wsi nikt nie krępuje się obecnością innych w jednej izbie: „Rozebrał się Franek i rozbuł prędko; poczęło się bośkanie serdeczne i ogniste ugniaty – w pewnej chwili Sewerka kwiknęła mocno”, co daje możliwość dokładnego poznania panujących zwyczajów.

Stefan Żochowski, ilustracja do „Motorów”

Opisując własne doświadczenia, Cyprian przedstawia każdą ze swoich dziewięciu partnerek, różnicując je nie tylko anatomicznie, ale też ze względu na osobowość seksualną, którą narrator określa, podając wiele zmiennych (wcześniejsze doświadczenia seksualne, ulubione pozycje, typ preferowanego orgazmu, grymasy i dźwięki wydawane w trakcie stosunku, otwartość itd.). Ponadto każda para kochanków tworzy swój własny język na potrzeby miłosnej komunikacji:

– pani Kle i Cyprian – „w ich żargonie miłosnym nazywało się to <<kwiat>>, a tamto jej <<muszelka>> (-są takie podobne muszle-)”;

– Wisia: „ona mówiła na to <<pipi>> – różnie na to mówią; to idzie rodzinami”;

– Mila: „tajemnicę (- ich żargon miłosny: <<tajemnica>> i <<trzmiel>>-) miała małą jak usta”.

Narrator zachwyca się różnorodnością kobiet – każda jest nowym odkryciem i przynosi nowy typ doświadczeń i emocji – ale też nie idealizuje seksu, ukazując jego dziwactwa („Seksualnie była cudakiem; do stosunku fizjologicznego miała obrzydzenie. Lubiła tylko pieszczoty w ubraniu”), zahamowania, fizjologię („wnętrze ud smagłe i przypalone były zawsze wilgotne i lepkie”), czy śmieszność. Perwersja, rozumiana jako zaspokajanie popędu seksualnego w sposób niezwykły, znajduje tu bogatą reprezentację, co stanowi dowód różnorodności życia seksualnego i związanych z nim przyjemności.

Bo seks w Motorach” nie jest tylko historią przypadków miłosnych, socjologiczną reprezentacją obyczajów seksualnych Polaków w dwudziestoleciu międzywojennym, ale też służy jako dowód prawdziwości pewnej teorii o seksualności. Zegadłowicz proponuje bowiem koncepcję tzw. motoryzacji mózgu przez płeć. Teoria ta stanowi de facto zlepek młodopolskiej hipertrofii seksu i szczególnej roli kobiety, zbeletryzowanej wersji freudyzmu (nawiązania implicite i explicite) oraz modnej w dwudziestoleciu swobody obyczajowej. Jej główne założenia można sprowadzić do trzech tez: 1) libido jest podstawą wszelkiej działalności człowieka; 2) to realizacja, a nie sublimacja libido stanowi podstawę aktywności i rozwoju; 3) różne kobiety oddziałują na rozwój różnorodnych aspektów osobowości.

Oto czym jest seksualizm: uenergetycznieniem. Narząd niewieści rodzi nie tylko ludzi, rodzi świadomość i świadomość tę wzmaga po krańce geniuszu, więc po kres wielkości. Sam akt płciowy jest tylko ułamkiem energetyki seksualnej, która stwarza gwiazdy i myśli: ewolucje i rewolucje.

Kobieta zapładnia świadomość twórczą autora, a mężczyzna płodzi dzieło. Czuć, że z młodopolszczyzny autor się nie wyswobodził zupełnie.

Stefan Żochowski, ilustracja do „Motorów”

Porównując powieści Zegadłowicza z innymi klasycznymi już dziełami literatury światowej z tego okresu, takimi jak: Kochanek Lady Chatterley” (1928) D. H. Lawrence’a, Historia oka” (1928) G. Bataille’a, Zwrotnik Raka” (1934) H. Millera, Delta Venus” i Małe ptaszki” A. Nin (pisane na początku lat czterdziestych i wydane w latach siedemdziesiątych), należy stwierdzić, że dzieła Zegadłowicza nie wnoszą w zasadzie nic nowego do tematu seksualności człowieka. Bohaterowie Motorów” nie zapuszczają się daleko w otchłani pożądania, nie ryzykują wewnętrznego rozpadu, nie igrają ze śmiercią.

Myślę jednak, że w tym zdradliwym znamieniu nietykalności bohatera rozpoznajemy bez trudu Jego Wysokość Ego – bohatera wszystkich snów na jawie i wszystkich powieści1.

Seksualność u Zegadłowicza – przy całej explicite wyrażanej otwartości – jest w ogromnym stopniu mieszczańska, bezpieczna i narcystyczna. Autor zajmuje pozycję socjopornografa mieszczańskiej rzeczywistości, traktując materię swojego życia jako główne źródło eksploracji libido. Wbrew deklarowanej wierze w płciowy motor wszelkiej działalności, seksualność nie jest tu autonomiczną siłą, ale przestrzenią ego, a ciało nie jest ambiwalentną sferą pośrednią między wnętrzem i zewnętrzem, ale zupełnie płaską powierzchnią projekcji. Bohater poddany różnorodnym seksualnym doświadczeniom, nigdy się nie zmienia. Pomimo powierzenia prawdy o sobie cielesności i seksualności, jego refleksje nie wychodzą poza wymiar społecznego charakteru osobowości czy indywidualności psychologicznej. Nic nie burzy jego równowagi psychicznej. Seks nie problematyzuje jego „ja”, nie jest doświadczeniem granicznym, ale raczej kolejną pozycją w katalogu seksualnych uciech. Zegadłowiczowi chodzi bowiem o osobowość, a nie eksplozję granic jaźni. Seksualność nie ma charakteru subwersywnego. Autor Zmór” nie wykorzystuje też intelektualnego ani politycznego potencjału pornografii. W tym sensie jest straconą nadzieją polskiej pornografii.

Ocena: 7/10

 

1 Z. Freud, Pisarz a fantazjowanie[w:] Teoria badań literackich za granicą, red. S. Skwarczyńska, Kraków 1974, t. 3, cz. 1, s. 514.

Dodaj komentarz

*